BKG…on tour…

IMG_3733

„[…]One night in Bangkok and the world’s your oyster
The bars are temples but the pearls ain’t free
You’ll find a God in every golden cloister
And if you’re lucky then the God’s a she
I can feel an angel sliding up to me[…]

Urlop zacząć czas, ogary poszły w las, czy jakoś tak, jak pisał nasz wieszcz. Mickiewicz Adam. Jak się nazywasz, Mickiewicz Adam. Nie ma takiego! Jeszcze raz, jak się nazywasz? Mickiewicz Adam… Nie ma, następny, ale panie profesorze… Jest Adam Mickiewicz… to tak na wstępie. Dla niewtajemniczonych, pozdrawiam profesora Szota z gdańskiej AWFiS. Nie istotne.

20141116_172918

                Po maratonie, po dekoracji, jakoś doszedłem do siebie. Trzeba było wziąć się w garść i zacząć zwiedzać i korzystać z urlopu w Bangkoku, więc ruszyliśmy na szoping. W każdym razie z takim planem. Wbiliśmy się w 2 TukTuki i w składzie Iwona, Sylwester, Groszek, Olki pojechaliśmy do centrum. Korki, skwar, upał. Masakra. Pojechaliśmy do jakiegoś wieżowca, czy innego drapacza chmur, ale nie chcieli nas wpuścić, bo mieliśmy krótkie portki, więc postanowiliśmy pojechać gdzieś indziej, na jakiś targ, czy coś w tym stylu. Opcja TukTukowa odpadła, postanowiliśmy pojechać SkyTrainem czy jakoś tak a potem metrem, więc tak zrobiliśmy. Kilka przystanków jednym i drugim i wysiedliśmy nieopodal czajna tałn. Tam na wyjściu z metra napatoczyliśmy się na „maj frend” i za jego namową wybraliśmy opcję zwiedzania BKG by boat, co de facto okazało się fantastycznym pomysłem.

20141116_174216

20141116_174005

20141116_173640

20141116_173616

20141116_172944
20141116_172933

Zobaczyliśmy zupełnie inną stronę tego miasta. Brudno, biednie, ale fantastycznie. Bangkok to mieszanka luksusu z tandetą, biedą i ubóstwem, jednak to fantastyczne miasto, które naprawdę warto zwiedzić i warto tam zatrzymać się na kilka dni, mimo pogody, która Europejczyka zwala na kolana już pierwszego dnia. Całe szczęście jest Chang, Tiger i Singha.

IMG_3737

Po ponad godzinnej przejażdżce łódką WRC z buta wróciliśmy do Hotelu przemierzając Bangkok baj najt. Było klawo, chociaż chińska dzielnica była zamknięta i wszystkie kramiki i sklepiki już dawno się zwinęły, ale kilka miejscówek przyprawiało o lekki stan przedzawałowy, szczególnie zapędzając się tam po ciemku.

W poniedziałek rano śniadanko, ja wybrałem opcję w hotelu, chłopaki poszli jeść na ulicę i w sumie słusznie zrobili, bo zapłacili tyle co nic, a skosztowali prawdziwej tajskiej kuchni, która jest wszędzie i naprawdę jest pyszna. Ja nauczyłem się jednego „no kolendra” (musiałem pokazywać co to „kolendra” i oczywiście „no spajsi” bo, jak było coś „spajsi” (czyt. ostre) to wypalało momentalnie wszystkie kubki smakowe…

20141117_092346

20141117_092631

Na następny dzień zaplanowaliśmy kolejen atrakcjie, czyli zwiedzanie Wielkiego Pałacu Królewskiego (The Grand Palace) obowiązkowego punktu do zwiedzania podczas wyprawy do Bangkoku.

20141117_105747

hmmm… takie tabliczki isiały na wejściu do pałacu, nie wiem czemu ale skojarzyło mi się to z dwoma tematami „white only” albo niestety „nur für Deutsche” nie istotne, nie brnijmy dalej.

Na wejściu trzeba było się ubrać, czyli założyć długie portki panowie a panie długie kiecki, bo takie jest tu prawo i nie ma wyjścia. Bez portek i bez kiecki do domu, oczywiście można wypożyczyć za kaucją, więc z tej opcji skorzystaliśmy i w ponad 40 stopniowej temperaturze maszerowaliśmy dzielnie zakamarkami pałacu podziwiając wspaniałe rzeźby, pomniki, budynki itp. Powiem tak, nie przepadam za zwedzaniem, szybko się nudzę, ale tu było na co patrzeć. Było naprawdę pięknie i majestatycznie.

20141117_110606

20141117_111145

20141117_111734

20141117_111917

20141117_113138

Może fotki nie są jakieś wielce artstyczne, ale na deser, po ostatnim wpisie wrzucę dłuższy pokaz slajdów, dla ciekawskich. Myślę, że niektóre z nich wywrą spor wrażenie na czytelnikach.

20141117_115436

Wielki Pałac Królewski zwiedzaliśmy bardzo długo a nawet dłużej. Udało się jako tako rozruszać kulasy po maratonie, chociaż lekko nie było. Niestety cały czas odczuwałem ten bieg również w hmmm…. żołądku i lekko byłem zmulony, czyli nie czułem się super fajnie, ale cóż. Taki jest maraton, który pobiegło się na maxa. Człowiek dochodzi do siebie dłuuuuuugoooooo albo jeszcze dłużej.

IMG_9111

Po zwiedzeniu pałacu rozdzieliliśmy się na dwie grupki. Ja z Sylwusiem ruszyliśmy na podbój tajskich salonów masażu, reszta załogi poszła gdzieś indziej. Przy okazji dosałem ciekawego @ z Booking, z informacją iż moja rezerwacja hotelu na Phuket, do którego mieliśmy polecieć we wtorek, czylu jutro, została anumowana. Cóż… takie życie. Nie ma, jak otrzymać takiego fajnego maila na środku skrzyżowania w Bangkoku. Coś trzeba było szybko zrobić, więc… jeszcze raz zarezerwowałem ten sam hotel w tym samym terminie w tej samej konfiguracji i co najżmieszniejsze zaoszczędziłem prawie 20 000 BATów. Nie rozumiem tego systemu i podejścia do klienta, ale może tu tak się robi. W każdym razie, jak stare przysłowie mówi „nie ma tego złego, co by ba dobre nie wyszło”. Kropka.

20141117_140430

tak wygląda typowa ulica, czyli sklepy, sklepiki, nawet obwoźne w samochodzach, tu można kupić wszystko…

20141117_190516

ciuchy, ciuszki, tattoo

20141117_191250

…i hit a raczej HOT! Magnesy, wlepki z uncle Adolf (hmmm…) Osama – Yes, We can! Czy z radośnie pozdrawiającym Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili… Można i tak. <bez komentarza>.

Powłóczyliśmy się jakąś godzinkę i znaleźliśmy salon masażu… To było nasze miejsce docelowe. Postanowiliśmy zażyć 30 minut masażu stóp oraz 60 minut masażu tajskiego a wszystko po przeliczeniu na peeleny jakieś 34 – 35!!! Tak, 90 minut porządnego masażu a nie smyrania piórkiem po jajkach za 35 złociszy. Było warto. Masażystki postury małych zapaśniczek tak mnie wymęczyły, jak nikt. Było naprawdę hard corovo. Moja masażystka prawie wyrwała mi ręce z korzeniami, o nogach nie wspomnę, ukręciła mi głowę i połamała palce. Była poprostu fantastyczna. To był prawdziwy masaż i to nie przez duże, ale przez zajebiście wielkie M!!! Jeżeli ktoś z czytelników będzie miał przyjemność być w Tajlandii, w BKG niech koniecznie idze na taki masaż, ale nie do jednego zmiliona salonów przy głownej ulicy, bo tam jest bida z nędzą, ale do takiego na uboczu, bo tam pracują prawdziwi masażyści, którzy wiedzą o co w tym „sporcie” chodzi.

20141117_212157

Po masażu podjesliśmy i ruszyliśmy dalej zwiedzać maisto. Tym razem wybór padł na mniejsze, ciemniejsze i rzadziej odwiedzane uliczki.

20141117_192641

Bar… kilka krzeseł, 3 hokery, magnetofon, lada, wiatrak… rewelacja !

20141117_210035

…niestety tylko foto, no eat, only foto i to chyba za 10 BAT, na Phuket takie foto kosztowało od 100 w górę…

20141117_221713

masaż grupowy, można zasnąć…

20141117_210420

jedna z najpopularniejszych i najbardziej uczęszczanych przez turystów ulic w BKG, czyli szczotka, mydło i powidło…

20141117_210002

NO KOLENDRA !!!

…poniedziałek dobiegł bardzo szybko do końca, we wtorek z rana lecieliśmy na Phuket, ale o tym później. Można śmiało powiedzieć, że Bangkok został po części zdobyty. Sportowo na 5, turystycznie może trochę słabiej, bo czasu było mało, ale sporo zobaczyliśmy i dotknęliśmy tamtejszej kultury. Zobaczyliśmy biedę, dziesiątki ludzi śpiących na ulicach, rudery, budy gdzie mieszkali ludzie, posmakowaliśmy świetnej kuchni w takich miejscach, do których w Europie ciężko byłoby wejść i poczuliśmy na włąsnej skórze tajskie słońce, we własnych płucach tamtejszy smog i duchotę. Bangkok to fantastyczne miejsce. Fantastyczna mieszanka wszystkiego, co można wymieszać. To miasto pełne kontrastów, w której mieszkają ppogodni, uśmiechnięci i radośni ludzie, którzy zawsze pomogą. To przeciwieństwo Europy, gdzie dominuje zawiść, pogoń za pieniądzem a człowiek człowiekowi wilkiem. Oczywiście tu również jest spro naciągaczy, którzy żerują z turystów, ale ma to swój urok. Ceny w porównaniu do Polski czy innych europejskich krajów śmieszne, nawet jak na nasze zarobki. Dobry obiad można zjeść tu za 10 złotych, ale należy pamiętać NO SPAJSI i NO KOLENDRA! Bleeee… Warto, naprawdę warto tu przyjechać i zatrzymać się na kilka dni.

20141117_215559

prev
next