Pyramiden – Svalbard

Zdjęcie 12.09.2015, 07 30 13

Na sobotę zaplanowaną miałem wycieczkę do opuszczonej radzieckiej a później rosyjskiej osady – Pyramiden. W latach 1911 – 1998 osada znana była z wydobycia węgla kamiennego. W okresie jej świetności w tym jakże niegościnnym miejscu, mieszkało ponad 1000 mieszkańców. Funkcjonowała tu szkoła, biblioteka, sala gimnastyczna a nawet pływalnia, zapewniając mieszkańcom komunistycznego Związku Radzieckiego luksus i komfort, jak na tamte czasy. Zdobycie pracy w Pyramiden było powszechnie uznawane za awans społeczny i wiele osób właśnie tam chciało pracować. Po katastrofie lotniczej w 1996 roku, w której zginęło 141 osób z których większość stanowili pracownicy okolicznych kopalni oraz problemach finansowych rosyjskiej spółki osada została ewakuowana i zaczęła świecić pustkami… Nie mieszkał tam nikt i powstało tu swoiste miasto duchów. Po jakimś czasie ilość populacji wzrosła do jednego osobnika, potem do dwóch a obecnie przebywa tam (w miarę) na stałe 6 osób w tym Sasza, który był naszym przewodnikiem po tym niesamowitym arktycznym mieście. To tak w telegraficznym skrócie.

Svalbard 2015 (114)

Wycieczka zaczęła się oczywiście sprzed hotelu, pod który podjechał autobus z przewodnikiem, który sprawdził listę obecności, odhaczył osoby wsiadające na naszym przystanku i ruszyliśmy po kolejnych turystów do dalszych hoteli. Tak tam się to odbywa, a ja byłem zestresowany, że nie znajdę portu i nie będę wiedział jakim statkiem mam płynąć. O to nie ma się co martwić.

Svalbard 2015 (179)

Po objechaniu okolicznych hoteli i zabraniu wszystkich chętnych na rejs MS Billefjord do Pyramiden przez lodowiec Nordenskiöldbreen zalogowaliśmy się na w/w jednostce. Odbyliśmy szkolenie na wypadek niespodziewanej awarii i ruszyliśmy cała naprzód. Na górnym pokładzie nasz przewodnik opowiadał o tym, co będzie nas czekać, jakie lodowce i góry mijamy, jakie zwierzaki mieszkają w okolicy i stwierdził, że istnieje duża szansa zobaczenia misia polarnego.

Svalbard 2015 (119)

Svalbard 2015 (120)

Svalbard 2015 (127)

Sam rejs przebiegał spokojnie, na początku trochę bujało, ale potem wraz z wpłynięciem w głąb fiordu woda uspokoiła się. Dookoła roztaczały się wspaniałe widoki a dookoła śmigały lokalne gatunki ptaków, z których jedyne jakie znałem to mewy. Po pewnym czasie załoga (tajska) rozpaliła grilla i zaczęła serwować przysmaki, w tym wieloryba i bodajże fokę o ile dobrze zrozumiałem.

Zdjęcie 12.09.2015, 11 39 14

W każdym razie było smacznie i mogłem w końcu najeść się do oporu. Jedzenia było po uszy. Następnie pocisnęliśmy w stronę lodowca Nordenskiöldbreen, który robił ogromne wrażenie. Nieopodal zacumowany był statek z którego ratownicy ćwiczyli podejmowanie osób z lodowca za pomocą śmigłowca. To była tylko jedna z atrakcji.

Svalbard 2015 (229)

Zdjęcie 12.09.2015, 12 16 49

Zdjęcie 12.09.2015, 12 49 57

Największą był miś… Wszyscy szukali misia, kapitan, załoga, pasażerowie a miś, jak to miś schował się gdziś tzn. gdzieś. Okrążyliśmy wysepką i w końcu ktoś ujrzał białą maszerującą kropkę, która była długo oczekiwanym misiakiem. Chodził sobie po wyspie raz w górę, raz w dół, potem przycupnął i położył się. Był dość daleko, więc lepiej było go widać przez lornetkę lub przez teleobiektyw aparatu. Bez tego była to tylko mała biała ruszająca się kropka. W każdym razie tak, czy siak, miś był i można było odhaczyć ten punkt programu.

Svalbard 2015 (238)

wszyscy szukają misia…

Svalbard 2015 (257)

jest i ON!!!

Svalbard 2015 (270)

MIŚ!!! Biały miś, biały miś…

Svalbard 2015 (106)

Zatrzymaliśmy się tam jakieś 20 minut obserwując zwierzaka, potem popłynęliśmy dalej, do Pyramiden. Osada z oddali robiła niesamowite wrażenie… Stare rozwalone nabrzeże, kupa złomu, rozwalony szyb, stary żuraw a w oddali opuszczone budynki. Dookoła mgła, góry i skały… Dziwne miejsce.

Svalbard 2015 (335)

Na brzegu czekał na nas odziany zimowy strój czerwonoarmisty przewodnik – Sasza, który mieszka tutaj i oprowadza turystów. Sasza oczywiście dzierżył strzelbę i na samym początku ostrzegł grupę, by maszerowała w zwartej grupie i za żadne skarny nie rozchodziła się samotnie na boki. Powód – niedawno spacerował tu miś a niecały rok temu głodny futrzak zrobił przez okno włam do hotelu i zrobił małą destrukcję. Sasza opowiadał, że spał wtedy piętro wyżej a jego ziomki byli zakwaterowani 3 kondygnacje wyżej. Misiak oczywiście wszystkich obudził i załoga musiała być czujna o przygotowana na działanie. Oczywiście do misia można strzelać jak zaczyna stwarzać bezpośrednie zagrożenie życia, w innym przypadku trzeba go tylko spłoszyć… Całe szczęście miś sobie poszedł ale narobił wiele szkód.

Svalbard 2015 (399)

Svalbard 2015 (331)

Svalbard 2015 (337)

Svalbard 2015 (339)

Wracając do osady. Zwiedziliśmy stare budynki, bibliotekę, salę sportową. Wszędzie walały się stare papiery, dokumenty i przedmioty porzucone przez mieszkańców, którzy opuścili Pyramiden. Na zewnątrz dumnie prezentował się pomnik a raczej popiersie Lenina oraz opuszczony plac zabaw, pływalnia, budynki mieszkalne czy szkoła. W wielu oknach widać było metalowe skrzynki, nie były to klimatyzatory, lecz lodówki, w których kiedyś mieszkańcy trzymali różne produkty spożywcze. W wielu oknach swoje gniazda zbudowały mewy, które darły się w niebogłosy podkreślając dziwny klimat tego miejsca. Uczucie ciężkie do opisania. Opuszczone miasto, mewy, stary zardzewiały plac zabaw, wokół góry, mgła i ciągłe uczucie, że ktoś z ukrycia obserwuje i śledzi każdy krok.

Svalbard 2015 (347)

Piramida?

Svalbard 2015 (358)

szpital – oczywiście opuszczony

Svalbard 2015 (361)

popiersie Lenina przy hali sportowej

Svalbard 2015 (379)

Svalbard 2015 (385)

Svalbard 2015 (397)

Svalbard 2015 (398)

Zdjęcie 12.09.2015, 14 27 10

Zdjęcie 12.09.2015, 14 55 12

Zdjęcie 12.09.2015, 14 58 08

Zdjęcie 12.09.2015, 14 58 52

Zdjęcie 12.09.2015, 14 59 56

Zdjęcie 12.09.2015, 15 01 19

Zdjęcie 12.09.2015, 15 05 27

Na zakończenie udaliśmy się do hotelowego bufetu, gdzie można było walnąć przysłowiowego kielicha. Nie skusiłem się. Hotel… typowo socjalistyczny. Zupełnie jak u nas jakieś dwadzieścia kilka albo i więcej lat temu. W barze sprzedawała Rosjanka, ubrana jak w moskiewskim sklepie z wędlinami. Oryginalny widok. W mieście było jeszcze jedno ciekawe miejsce, coś na wzór budki telefonicznej z wielką słuchawką…

To było jedyne miejsce w osadzie, gdzie był zasięg GSM, ale nie zawsze, tylko jak miało się szczęście, więc jeżeli ktoś chce gdzieś zadzwonić, czy wysłać SMS, musi udać się w to miejsce i próbować szczęścia. Możliwość korzystania z netu jest również, ale w zupełnie innym miejscu, w okolicach szybu kopalnianego, który jak na całej wyspie sięga w górę a nie w dół. Taka sytuacja. Ciekawe miejsce i warto się tam wybrać a nawet zabukować hotel na dzień czy dwa. Oczywiście może nie ma tam zbyt wiele atrakcji, ale magia i niesamowitość tego miejsca na pewno wynagrodzi wszystkie trudy i nieudogodnienia. Jeżeli ktoś chciałby wybrać się na spacer i opuścić hotel samemu, choćby na krok, musi pamiętać o miśkach. Mogą być wszędzie i zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie.


Prawie wszystko co było do zwiedzenia zwiedziliśmy i po swojskim „spasiba” zawinąłem się na pokład MS Billefjord i wyruszyliśmy do Longyearbyen. Podobno pojawił się w okolicy wieloryb, kilka osób go widziało, znaczy się ogon, ja niestety nie, ale i tak było fajnie. Po zacumowaniu w porcie autobus odwiózł nas do hotelu i po szybkim hamburgerowo ziemniakowo piwnym posiłku w hotelowym barze można było walnąć się spać, bo na niedzielę zaplanowana była kolejna, najbardziej hard, wycieczka.

Svalbard 2015 (436)

prev
next