dobry łykend

IMG_3435

To był bardzo dobry tydzień. Udało się solidnie potrenować i nawet pobiegałem dwa razy, w nocy, w lesie, z czołówką, z grupami, z nóżki na nóżkę z uśmiechem na twarzy i prawie nic nie bolało. Czułem lekko mój nieszczęsny mięsień, szczególnie na zbiegach, ale nie jest źle… jest prawie dobrze… Co ciekawe dowiedziałem się przypadkowo, że ktoś ma ciekawą filozofię na temat mojej kontuzji i nieudanego startu w Lyonie i delikatnie mówiąc obrabia mi w tym temacie dupę, ale … kij mu w oko…

Wracając jednak do treningu, który robiłem na moim Treku, którego odebrałem od znajomego z serwisu, który jednocześnie  polecam każdemu i warto tu serwisować swoje maszyny. Mam tu na myśli Zdrowy Rower w Gdyni. Bajk śmiga, jak szalony i jestem zachwycony możliwościami tego roweru. Jest naprawdę mocny i jeździ jak przecinak. Nie spodziewałem się takiej mocy w rowerze a nie jest to przecież karbonowy pocisk, tylko bajk na aluminiowej ramie z całkiem dobrym osprzętem. Tu nadmienię, że zapisałem się na zawody… duathlonowe w Łebie, które odbędą się w listopadzie. Dostanę sromotnie po tyłku od kolarzy, ale przynajmniej zobaczę przez chwilę, jak się poważnie jeździ… Będzie się działo… w ogóle to od piątku wchodzę znów do wody, taka mała lekka modyfikacja treningowa… ale to na marginalnym marginesie.

Wracając do treningu MTB. Na rowerze można jeździć i można trenować, podobnie jak można biegać sobie po lesie i można trenować, czyli planować i rozkładać obciążenia tak, żeby uzyskać przemyślany efekt. Dlatego nieraz zalecam moim zawodnikom rower, jako element zastępczy, ale nie jako rowerowe zwiedzanie okolicy, lecz stricte jako trening. Z trajlonistami jest łatwiej, bo kręcenie jest dla nich naturalne a biegacze często i gęsto mocno kręcić korbą nie potrafią, czego sam  jestem najlepszym przykładem.

…wracając po raz kolejny do tego, co miałem napisać w tydzień przerobiłem na MTB 228 km, czyli dość sporo. Były podjazdy 10 x 1,2 km kręcone na różnej kadencji i na różnych przełożeniach, żeby aż tak lekko nie było. Był mocny interwał 20 x 1′ / 1′ gdzie na jednym odcinku, który akurat wypadał na podjeździe gdzie musiałem stanąć na pedałach, wkręciłem się na HR 195… to moje max osiągnięte kiedykolwiek na bajku. Dwa razy kręciłem „drugi zakres”, raz z większej większości po szosie a raz w lesie. Szczególnie fajnie wyszedł ten drugi trening, gdzie po 45 minutach luźnego rozjazdu pojechałem mocno, HRavg wyszło 168, 60 minut. Średnia prędkość wyszła 26,1 km/h czyli całkiem sympatycznie.

IMG_3419

Tydzień zakończyłem luźnym rozjazdem Hel > Reda, gdzie na Hel wybrałem się szynobusem wraz z rowerem, gdzie za bilet zabuliłem 21 plenów. Całkiem sporo, ale cóż. Mogłem w obie strony dymać na dwóch kółkach. Był to całkiem fajny trening, ale trochę nudny i monotonny…. jechało się i jechało. Jedyne fajne odcinki znajdowały się na samym cypelku, który zjeździłem oraz na trasie Hel – Jurata, gdzie ścieżka rowerowa kręci się po lesie i jest troszkę pagórkowata. Reszta drogi to nudna prosta ścieżka rowerowa. Bleh. Nudy.  Dlatego nie lubię szosy, bo jest nudna jak flaki z olejem a MTB… to MTB.

IMG_3430

W pociągu miałem okazję zobaczyć ciekawy rower. Obładowany, jak na wojnę, oklejony odblaskami z zamontowanym uwaga… CB. Pierwszy raz widziałem rower z CB Radiem… mobile, mobile, jak ścieżka na Hel… nie ma pieczarek i korków… halo… mówi się. Taka sytuacja, ale jak ktoś ma taką potrzebę to i gramofon  może sobie zamontować a są tacy co jeżdżą z radiem po lesie. Znam. Poniekąd to bardzo sympatyczne małżeństwo, troszkę radio gra za głośno, ale…

IMG_3431

IMG_3437

IMG_3441

IMG_3448

IMG_3450

IMG_3452

IMG_3454

Całkiem fajna przejażdżka, ale wg mnie dla typowej naturystyki rowerowej, czyli termos, kanapki, koszyk z psem  i tourne. Jak ktoś szuka rowerowych wrażeń raczej się zawiedzie, no chyba  że odpali szosę i pociśnie 35 km/h przez półwysep, co może być fajnym treningiem, szczególnie jak wieje z zachodu.

winner-1024x589

Teraz kilka zdań w temacie startów mojego stadka. Gratulacje dla wszystkich moich zawodników, którzy dzielnie ścigali się w Warszawie, Będominie, Berlinie, Gdańsku i w złotej górze. Oprócz nowych życiówek były „wypadki przy pracy”, które motywują do dalszej pracy i podjęcia dalszej walki z dystansem. Walka trwa a wiadomo, że kto nie ponosi klęsk ten nie zwycięża – Juliusz Cezar.

Zacznę od Pań. Iwona w Biegu Mazurka Dąbrowskiego w Będominie (5km – 17:38) stanęła na trzecim miejscu podium w klasyfikacji generalnej. Zuza po małej przepychance na starcie i bliskiej rozmowie z asfaltem 5 km pokonała w czasie 21:30. Asia w Biegu o Złotą Górę na 10 km zajęła 1 miejsce w kategorii wiekowej a Wiesia jak zawsze wskoczyła na podium tym razem na najniższy stopień podczas zawodów MTB Series w Gdańsku. Natalia w berlińskim maratonie zamknęła zegar a czasem 4:18:12.

Chłopy… w Berlinie Grzegorz, przeskoczył z 3:17:42 na 3:08:05, Adam z 3:16:24 na 3:02:53 i od niedzieli są to ich nowe rekordy życiowe! W Maratonie Warszawskim nowePB nabiegał tri Marcin i poprawił 3:37:45 na 3:35:44, chociaż apetyt był lepszy, ale kto nie ryzykuje, ten … Jarek pobiegł bardzo dobry czas 3:12:46 podtrzymując swój solidny pozioma Marcin uzyskał czas 3:27:29. W biegu towarzyszącym na 5 km Piotr poprawił swoje PB, które od dziś wynosi 19:04.

Gratulacje ! To był dobry weekend !

prev
next