Koncentracja…

 

źródło: www.jaksieuczyc.pl

 

Koncentracja, spokój, opanowanie… często i gęsto takie słowa wpajam swoim podopiecznym do głowy starając się zasiać trochę spokoju w ich głowach. Jeżeli nie ma koncentracji, spokoju, opanowania, chłodnej głowy i przede wszystkim skupienia od początku do końca wszystko potrafi się mocno rozejść i zamiast oczekiwanego finalnego efektu mamy spektakularną klapę, albo klasyczne KOpniaki, jakie Kolumbia sprawiła naszej reprezentacji w niedzielnym meczu. To tytułem wstępu.

O tym jakie to ważne przekonałem się nie raz w okresie, kiedy uprawiałem jedną z najpiękniejszych dyscyplin sportowych, czyli bieg na orientację, gdzie ten element jest równie ważny a nie wiem czy nie jest ważniejszy niż para w nogach. Często wystarczyła chwila nieuwagi, odwrócenie myśli od mapy, przebiegu i było po zawodach. Powiem więcej, często przy bardzo dobrym rozgrywaniu biegu i skierowaniu myśli w stronę „ale mi idzie dobrze, będzie medal” wszystko zaczynało się sypać i na mecie czekał medal, ale z ziemniaka.

Na ulicy było podobnie, może nie aż w takim odczuwalnym stopniu, ale było i generalnie jest. Prosty przykład. Żeby pobiec 2:29 w maratonie trzeba każdy kilometr pokonać w 3’31-32 nie szybciej nie wolniej. Po starcie ciężko utrzymać zakładane tempo, bo wiara ciągnie do przodu, jest luz w nodze i biegnie się fajnie. To nic, że o 5 czy 10″/km za szybko… i potem meta weryfikuje wszystko, a wystarczyło się skupić na zadaniu i porządnie się na nim skoncentrować…

Wikipedia tak o tym zjawisku mówi:

Koncentracja – zjawisko polegające na skupieniu, ześrodkowaniu uwagi (w domyśle: świadomości), skierowaniu jej na określoną myśl, przedmiot, zagadnienie, wydarzenie, sytuację czy zjawisko i utrzymywaniu w czasie.

Koncentracja uwagi może nastąpić pod wpływem świadomego działania człowieka, który w konkretnej chwili chcąc rozwiązać problem, wykonać dokładnie powierzoną pracę, zrozumieć określone zagadnienie itp., świadomie kieruje i intensyfikuje swoją uwagę na wybrany przez siebie z otoczenia zakres lub na określone myśli. Wraz ze wzrostem koncentracji na określonym bodźcu lub myślach, następuje zjawisko oddzielenia percepcji od pozostałych zjawisk i ich ignorowaniu.

Koncentracja uwagi może również następować samoistnie, bez wyraźnej, uświadomionej woli człowieka, podczas percepcji określonego zjawiska lub prowadzenia określonego działania.

I jak na mój gust bardzo ważnym zdaniem a kto wie czy nie najważniejszym jest „Wraz ze wzrostem koncentracji na określonym bodźcu lub myślach, następuje zjawisko oddzielenia percepcji od pozostałych zjawisk i ich ignorowaniu.” Proste a tak bardzo skomplikowane… szczególnie w dobie kiedy z każdej możliwej strony jesteśmy atakowani milionem różnych, często nie potrzebnych nikomu do szczęścia bodźców, które bezsensownie zaprzątają naszą głowę wprowadzając chaos. To tak, jakbyśmy chcieli się nauczyć języka chińskiego oglądając fajny film przy jednoczesnym słuchaniu muzyki klikając palcem po ekranie komórki w poszukiwaniu niusów na fejzbógu… Nie da się… Tak samo jest w sporcie, szczególnie w tym przez średnie i duże „S”. Nie ma koncentracji na starcie – nie ma wyniku. Pracując kilkanaście lat z zawodnikami doskonale to widzę i mógłbym podać wiele przykładów, które sprawiłyby, że wiele osób czytających ten wpis zaróżowiłoby się na ryjkach jak prosiaki… Pijąc do mistrzostw w piłce kopanej przychodzi mi na myśl wykonanie rzutu wolnego przez wyżelowanego piłkarza, którego akurat nie darzę sympatią, ale cenię jako wielkiego sportowca. Podejście do piłki, wymierzenie rozbiegu, kontakt z piłką, skupienie, koncentracja… on przed wykonaniem strzału był w 110% pewny, że będzie bramka… perfekcyjna perfekcja a przede wszystkim skupienie na zadaniu… Nie chybił trafił na aferę w myśl jakoś to będzie, ale metodycznie od a do z. Przecież mogli go rozpraszać kibice czy zawodnicy z przeciwnej drużyny. Zmęczenie też nie pomagało…

Podobnie dzieje się a raczej powinno się dziać w całym procesie treningowym począwszy od skupieniu się na zadaniu treningowym, jego analizie, rozebraniu na czynniki pierwsze, przez:

  • wybór trasy,
  • miejsca,
  • czasu,
  • stroju,
  • odpowiednim przygotowaniu energetycznym,
  • przygotowaniu mentalnym,
  • uzupełnieniu „strat” energetycznych PO treningu,
  • regeneracji,
  • analizie treningu,

Chyba, że zawodnikowi nie zależy, bo tak też bywa o czym świadczą na przykład niechlujnie wypełniane dzienniczki treningowe… o czym kiedyś pisałem w poście „Pokaż mi swój dzienniczek treningowy a ja…” no właśnie… Ile osób zarzekało się po tym wpisie, że zmieni swoje podejście do tematu i na gadaniu się skończyło. Smutne ale prawdziwe… To wszystko można podpiąć pod szeroko pojęte słowo KONCENTRACJA.

Oczywiście można skoncentrować się na reklamach parówek, piwa, stacji paliw czy szamponie do włosów i wyskakiwać z każdej możliwej lodówki… zamiast na tym na czym się powinno, ale tak można rozróżnić amatora od profesjonalisty, który za swoją pracę trzepie grubą kasiorę. Często towłaśnie amatorzy podchodzą bardziej profesjonalnie do tematu niż zawodowcy… szkoda, bo potem przychodzi rozczarowanie i smutny powrót do rzeczywistości, chociaż z drugiej strony przecież nic się nie stało… 

Nic się nie stało… a przecież było wiadomo, że taki balonik a) prędzej czy b) później (właściwe podkreślić) pęknie z wielkim hukiem. Ja zaznaczyłem opcję (a) chociaż po cichu liczyłem, że coś się uda zdziałać. Wracam znowu do naszej reprezentacji, chociaż podobnie widzę szeroko pojęty sport i dmuchanie balonika przed startami wielu wyczynowców i amatorów, którzy dość mocno spinają się na blogach, forach, stronach nakręcając tłum oczekujący czy nawet domagający się złotych medali a finalnie zamiast medali ze złota są wyżej wspomniane medale z ziemniaka. Na usta ciśnie się proste przysłowie „mierz siły na zamiary” i nie ma co oczekiwać, że za 4 lata Polska będzie mistrzem świata. Może być co najwyżej MISZCZEM i nie ma co na zapas pompować tego balonika bo tak jak teraz… pęknie ze spektakularnym hukiem. Powtórzę się jeszcze raz. Tak samo jest w każdym innym sporcie. Jeżeli wytworzy się presję na kibicach, na otoczeniu to ciężko będzie sobie z tą presją samemu sobie poradzić. Przytłoczy nas ona jak kamień i ze spektakularnej życiówki wyjdzie spektakularna klapa.

znalezione w internetach

Powtórzę jeszcze raz. Kluczem do sukcesu w każdej dyscyplinie sportu jest chłodna i opanowana głowa, koncentracja na zadaniu, zarówno tym treningowym jaki startowym, opanowanie i nie nadmuchiwanie balonika. Proste a tak bardzo skomplikowane, proste a tak bardzo oczywiste.

Oprócz reklamowania parówek, piwa, żelu do włosów czy lataniu helikopterem nad biało czerwonym miastem czasem lepiej zaszyć się w lesie a nie w 8 gwiazdkowym hotelu, spiąć porządnie dupę, zacisnąć zęby i pokazać zęby i pazury a nie siadać z opuszczonymi rękami (dobrze, że nie spodniami) na murawie i oczekiwać, że sędzia gwizdnie… bo tak to my tej naszej kochanej Polski nie zbudujemy.

Generalnie najsmutniejsze jest to, że sami w takich przypadkach jesteśmy sobie winni. Sami od siebie (czyt. od sportowców) oczekujemy nie wiadomo czego a z góry wiadomo, jak to wszystko się skończy. Lepiej po cichu na spokojnie poczekać, nie pompować i obserwować, bo jak widać presja z każdej strony była i jest za duża co między innymi obróciło się w drugą stronę. Nie ważne czy to piłka kopana, czy maraton, szachy czy gra w lotki. Zasady są takie same. Przypominają mi się przygotowania znajomych do spektakularnego łamania pewnych barier na różnych dystansach, chociaż wiadomo było, że to jest dość nie realne. Presja otoczenia była taka duża, że nie skończyło się to tak, jak powinno… Jak rok później do wyzwania podeszli w ciszy, można powiedzieć w „samotni” i spokoju… cel został osiągnięty z nawiązką. Takie są zasady i w większej większości się sprawdzają.

Rozumiem, że marketing to marketing i kasiora musi się zgadzać, ale czy za każdą cenę ? 

prev
next