„Rozgrzewając chłód” – Piotr Suchenia
Z PRZESYŁKĄ!
FRAGMENT KSIĄŻKI
Fragment książki “Rozgrzewając chłód”; rozdział: North Pole Marathon – Veni! Vidi! Vici!
Trasa składała się z 12 okrążeń, z czego normalnie, płynnie, rytmowo można było biec niecałe 400 metrów po pasie startowym. Reszta pętli wiodła przez pole śnieżne, czyli przez bliżej nieokreślony teren. Był to sypki, grząski śnieg, na którym znajdowały się przeszkody lodowe, małe torosy, rowy i podobne atrakcje, które trzeba było pokonać. Jednym słowem zapowiadało się ponad 42-kilometrowe siłowe bieganie, a raczej skakanie, skipowanie, bo biegać w takich warunkach się nie dało, szczególnie że na jednym okrążeniu w jednej chwili znajdowały się 54 osoby. Dotarło to do mnie po kilkuset metrach, kiedy zacząłem skakać jak zając, zapadając się co chwilę po kostki, po pół łydki, zaliczając spektakularne gleby. Zapowiadała się bardzo ciężka przeprawa, a buńczuczne hasło, że tylko silni przetrwają, nabierało sensu. W duszy cieszyłem się z tego obrotu sprawy, gdyż w swoim treningu realizowałem sporo jednostek siły biegowej, która jest jednym z moich ulubionych środków treningowych. Kilometry skipów, podskoków i podbiegów miały zaprocentować i w to wierzyłem. Wierzyłem w trening i w swoje silne nogi jak w Boga.
Recenzje
Jest takie miejsce na Ziemi, z którego w którą stronę byś nie poszedł – zawsze pójdziesz na południe. To oczywiście Biegun Północny. Piotrek Suchenia wymyślił sobie nie tylko że dotrze na ten koniec świata, ale że pobiegnie tam maraton. I nie tylko pobiegł, ale jeszcze go wygrał. A potem pojechał na południe, tak daleko jak się tylko dało, i tam też wygrał – maraton pośrodku Antarktydy. Chłopak, który miał wszelkie predyspozycje by zostać łobuzem, przemytnikiem czy członkiem lokalnego gangu, dzięki bieganiu skierował swoje życie na zupełnie inne tory. Zapraszam do przeczytania tej książki, choć mam wrażenie, że jest ona nieco przedwczesna – może i oba bieguny zdobyte, do tego Grenlandia i Spitsbergen, ale… ale jak znam Piotrka to tylko z wrodzonej skromności nie mówi co dalej. Ta historia na pewno nie skończy się przecież na tej książce!
Poznałem Piotra na trasie poznańskiego półmaratonu w 2016 roku. Był jedną z moich inspiracji i dowodów, że można będąc amatorem biegać maraton poniżej 2h 30min. Potem Piotr znudził się klepaniem asfaltu i odleciał w zimne krainy. To cenne, że mamy „swojego człowieka”, który wygrywa tak oryginalne maratony i relacjonuje nam swoje doświadczenia z niedostępnych miejsc. Taki biegowy Ryszard Kapuściński. Nie sądzę bym dzięki temu polubił siarczyste mrozy i porywiste wiatry, ale przeżywanie wraz z nim ekstremalnych przygód na dalekiej północy i południu pokazuję jak różnorodne mogą być biegowe pasje i ile odcieni może mieć zamiłowanie do sportu.
Piotrek rozgrzał mnie na maxa , biegam z nim już od 3 lat i dzięki jego poradom i regularnemu treningowi wróciłem do formy. Zrzuciłem 10 kg i przede wszystkim dzięki porannym „biegowym endorfinom” mam energię i motywacje aby mierzyć się z codziennymi wyzwaniami które przynosi praca i życie ale tez daje mi to odwagę do podnoszenia sobie poprzeczki wyzwań podróżniczych . Także energia biegowa = energia do życia. Myślę że książka na pewno Was rozgrzeje nie tylko do biegania – szczerze polecam.
Piotr zabrał mnie w niesamowitą podróż. Podróż w rejony, w które sama bym się nie zdecydowała wyruszyć. Zawsze powtarzam, że prawdziwa pasja i odwaga w podążaniu swoją własną drogą otwierają inny wymiar życia. Dla mnie to jego kwintesencja. Piotr jest najlepszym ambasadorem życia jego pełnią. Zacznij czytać a poczujesz arktyczny chłód. Pochłonie cię błękit nieba, promienie słońca przenikną przez twoje ciało a serce zacznie bić innym rytmem.
Książkowe podróżowanie obok Piotra jest niezwykłym doznaniem. Przemierzając każdy kilometr, zwiedzamy jego życie, patrzymy jego oczami na świat. Każdy jego krok to dawka motywacji, siły i optymizmu dla czytelnika. A cała ta podróż, bardzo często odległa, niezwykła i unikatowa zaczyna się od powiedzenia światu “Tak”. Autentyczność doświadczeń to ogromny walor tej książki. I pomyśleć, że wszystko zaczyna się od pasji, w tym przypadku od biegania, które jest rewelacyjnym sposobem na ułożenie sobie życia pełnego endorfin i pozytywnej energii. – dzięki za książkę, dobrze się ja czyta i trzymam kciuki za kolejne rozdziały…
