utknąłem na spitsbergenie…

Od wczoraj jestem w Longyearbyen, czyli w stolicy Svalbardu i okazało się, że jednak nie pobiegnę maratonu na biegunie północnym w najbliższą sobotę, w sumie nie tylko ja go nie pobiegnę, ale całe stadko zawodników, którzy ze wszystkich stron świata na niego przyjechali… Co chwilę jesteśmy „bombardowani” takimi niusami od organizatora oraz z FB Barneo, czyli rosyjskiej stacji arktycznej, na którą teoretycznie mieliśmy lecieć w najbliższy piątek…

IMG_6721

Wszystkiemu winien jest, chciałoby się powiedzieć, lód, bo to on sobie pencnął, pęcł, czy pękł mówiąc po polskiemu, ale de facto wszystkiemu winny jest człowiek. Nie że chce tam jechać, lecieć i wedrzeć się z butami do domu matki natury, ale to, że człowiek „rozwija się” czyt. zwija się w zatrważającym tempie… Nie dbamy o ziemię, syfimy, brudzimy, ocieplamy klimat itp. itd. Wiem, piszę jak ekolog czy ekoterrorysta – oczywiście to pogrubione słowo, ale czy tak nie jest… ?

IMG_6722

…jest i sami sobie kopiemy dołek i wbijamy przysłowiowy gwóźdź do przysłowiowej trumny. My tego nie doczekamy, ale za lat 100, 1000 czy więcej na ziemi będzie wielka syfiasta kupa smrodu i słabo będzie to wyglądało. Nigdy wcześniej nie myślałem o tym w taki sposób, ale właśnie te wydarzenia natchnęły mnie do takich eko przemyśleń.

IMG_6723

…i tak na zmianę. Jest nowy pas startowy, można lądować ale za jakiś czas znów coś jeb, łup, trach i zbita dupa w krzakach i trzeba czekać na kolejne niusy od orgów. Dobrze, że jest fejsbóg i internet, bo na bieżąco można wiedzieć gdzie się stoi a raczej leży i to w czym po uszy.

IMG_6724

…niby pozytywnie i miło, ale zaraz, po przyjściu z treningu taki nius, który szczerze mówiąc nie napawa optymizmem. Już pal licho ze stresem i z tym czy to piątek, czy wtorek, czy sobota czy środa, ale problem jest innego rodzaju. Svalbard to nie Berlin i nie ma tu tysiąca hoteli i nie latają co minutę samoloty i nie jeżdżą co chwilę pociągi…(właśnie w tej chwili dostałem jakiegoś niusletera z Berlin Marathonu) tylko to miejsce dość drogie, dość oryginalne i inne. Miejsca noclegowe rozchodzą się w sezonie błyskawicznie a loty trzeba bukować wcześniej.

IMG_6839

…ale północ to północ. To nie rurki z kremem i nie w szpilkach na Giewont. Tu można tak dostać w dupę, że człowiek nie będzie wiedział gdzie przód, gdzie tył i jak się nazywa. To jest właśnie piękno i niepowtarzalność Svalbardu. Można powiedzieć, wiedziały gały co brały i gdzie się ładowały, ale to właśnie jest to coś, co człowieka nakręca. Mnie. Tak, to mnie nakręca. Dziś na treningu biegłem w takiej ciszy i spokoju, w takiej pustce i odmienności, że nie wierzyłem, że są takie miejsca na świecie. Było błogo…

IMG_6890

Nastrój popsuł trochę wpis, w którym można wyczytać że teoretycznie przesunięto termin startu z soboty na wtorek, cóż można i tak… Wyjaśni się wszystko dziś na spotkaniu organizacyjnym. Nie żebym nie chciał tu zostać do środy czy czwartku, ale problem – niestety – jest innego rodzaju. Szybko kurczy się baza noclegowa, która nie jest tania. Jak się skurczy to będzie lipa a jak skurczy się ilość miejsc w samolocie to będzie jeszcze większa lipa, bo… utknę na Svalbardzie… Trzeba będzie przedłużyć urlop i może uda się przebukować bilety na samolot i zabukować jakiś hotel na dobę, dwie… kilka ładnych tysi pójdzie się walić w śnieg…

IMG_6869

2016-04-07T12:49:23+02:0007/04/2016|Podróże, Starty|