10. TUI Palma de Mallorca Marathon – algunos deportes

2013-10-18 20.38.52
 

Veni, vidi, vici ! Tak można śmiało określić ten start w maratonie, do którego przygotowywałem się lekko ponad półtora miesiąca, czyli chwilę po starcie w Wałbrzych Półmaratonie, który pobiegłem z treningu do triathlonu, tak więc wszystko mówi samo za siebie… Z ręką na sercu i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie przerobiłem typowego BPSu do maratonu… Coś tam pobiegałem, we wrześniu wyszło 678km, ale w sierpniu kaemów było… 345, w lipcu 298, w czerwcu 249, w maju 217… W miesiącu startowym, czyli w październiku łącznie z maratonem w nogach miałem 299km i z takiego treningu wyszło 2:36:21 na ciężkiej trasie i przy bardzo wymagającej pogodzie.

 

PALMA DE MALLORCA 042

 

Zacznijmy jednak od początku. Część biegowa, bo na niej na początku chciałbym się skupić. Na Majorkę ruszyliśmy w czwartek późnym wieczorem. Sylwkowozem wraz z moją drugą połową obraliśmy kierunek Poznań, gdzie przenocowaliśmy w hotelu, zostawiliśmy auto i w piątek rano wraz z większą ekipą z Polski wylecieliśmy na Baleary. Pogoda w kraju była delikatnie mówiąc paskudna. Było zimno, wietrznie i deszczowo. Ostatni trening w kraju zrobiłem w temperaturze < 10 stopni, przy silnym wietrze, co nie napawało optymistycznie.

 

PALMA DE MALLORCA 045

 

Z Poznania wylecieliśmy około 9 rano i po ponad dwóch godzinach lotu byliśmy na Majorce… Pierwsze spostrzeżenia… palmy, słońce, ciepło, upalnie, gorąco… Wiedziałem już, że lekko nie będzie, ale dzięki lekkiej modyfikacji diety, kilku cennych uwagach i nowej suplementacji byłem dobrej myśli. Z lotniska ruszyliśmy taksówką do apartamentu, skąd po ogarnięciu się udaliśmy się do biura zawodów po odbiór pakietów.

 
PALMA DE MALLORCA 064
 

Pakiet startowy… pozdrawiam serdecznie i gorąco miłośników hasła „tyle wpisowego a w pakiecie NIC!” składał się z numeru startowego, chipa którego wypożyczenie kosztowało ileś euro, ja i Iwona mieliśmy swoje, kilku ulotek, agrafek i finito. Koszula czy makaronik kosztował, czyli jakby to u nas powiedziano… skandal !!! złodziejstwo !!!… Po odebraniu pakietów wróciliśmy do apartamentu i do wyrka. W sobotę rano zlokalizowaliśmy lokalny market, zrobiliśmy zakupy i udaliśmy się na krótki spacer. Oczywiście przed śniadaniem z Olkiem wyszliśmy na obowiązkowy rozruch, żeby nie było!

 

2013-10-19 09.29.21

 

Oczywiście było ciepło… Sobota minęła błyskawicznie a zakończyła się pokazem sztucznych ogni na cześć maratończyków. Było mega!!! Taki relaks i odstresowanie się przed biegiem to podstawa a jedno zdrowe chmielowe jest jak najbardziej wskazane.

 

2013-10-19 20.33.15

 

Niedziela… 6 rano pobudka, bułka z dżemem, herbatka, koks, kilka kursów do kibelka i o 8:20 można było udać się na start. Jaka była pogoda… ciepła, ale nie było upalnie. Słońce było za chmurami i całe szczęście nie wiało. Wyglądało to całkiem optymistycznie. Na moje oko było około 20 stopni, ale… mogłem się mylić, gdyż w kolejnych dniach termometr w centrum miasta w okolicy godziny 18 – 19 pokazywał + 26 a termometr w taxi, która wiozła nas o 4 rano na lotnisko pokazywał + 22 stopnie… więc było ciepło. Zrobiłem krótkie rozbieganie, przywitałem się ze znajomymi, zaliczyłem „crossa” i spokojnie ustawiłem się na starcie w strefie A.

 

trasa

 

O 9:00 ruszyliśmy… plan był prosty, spokojny i czujny początek a potem… zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja. Nie zakładałem biegu „na czas”, tylko bieg „na miejsce” i tego trzymałem się od samego początku. Pierwsza grupka biegaczy ostro ruszyła do przodu, na 1km odjechali mi na około 100m a ja złapałem 3’34/km… cóż, to czas na 2:30 – 31, więc wiedziałem, że albo są mega mocni, albo będą się z kilometra na kilometr kruszyli. Kolejny km 3’47, 3’39, 39, 44. Trasa wiodła przez miasto, góra dół, góra dół i dużo zakrętów. Na mijankach widziałem biegnących zawodników i widziałem, że długo takim tempem nie pociągną. Prawie od samego początku biegłem z Hiszpanem z, który zbierał ogromne brawa od licznie ustawionych kibiców. Obok niego jechała dwójka rowerzystów, którzy w dalszej części dystansu okazali się bardzo pomocni. Na 10km zegarek pokazał 36:58, czyli spokojnie. Kolejne kilometry trasy mijały bardzo szybko. Biegliśmy w mieście, było dużo cienia, ale sporo podbiegów, zbiegów, ostrych zakrętów oraz ciasnych uliczek na których pojawiło się bardzo dużo biegaczy z dystansu 10km. Tu właśnie doskonale spisała się dwójka rowerzystów którzy jechali przed nami i rozganiali wolniejszych biegaczy. Przed półmetkiem dogoniliśmy kolejnego zawodnika, który chwilę się z nami przetrzymał i zaczęliśmy gonić pozostałą grupkę, do której dystans malał w mgnieniu oka. Półmetek minęliśmy w 1:17:59 a na 26km doszliśmy uciekinierów i w 5-cio osobowej grupce biegliśmy dalej. Niestety na moje pytanie, czy to grupa prowadząca – nie otrzymałem odpowiedzi. Tempo spadło. 25km było jeszcze 3’34, ale później 3’47,45, 58, 54, 55… Trzeba było rozerwać ekipę i zacząłem interwałowo przyspieszać i zwalniać, przyspieszać i zwalniać… zostało nas trzech, po chwili odpadł Lobato Nuñez i z kolejnym Hiszpanem ciągnęliśmy we dwójkę nasz maratoński wózek. Robiło się coraz cieplej a po wybiegnięciu z miasta, czyli po około 20km skończył się cień. Trasa wiodła nadmorskim deptakiem, więc czułem się, jak na patelni. oczywiście biegłem bez czapki i okularów… nie polecam, ale wiem, co robię.  Od 36km zacząłem lekko podkręcać tempo 3’45, 43, 43, 41, 39… i zostały ciut ponad 2km a Hiszpan jak się trzymał, tak się trzymał. Postanowiłem pójść z ostatniego kilometra i postawić wszystko na jedną kartę. Albo ja, albo on. Przyspieszenie na 3’37 i 3’23 oraz mocny ponad 200m finisz wystarczyły na uzyskanie 5″ przewagi i zdobycie 2. miejsca w klasyfikacji generalnej mężczyzn.

 

 
Od około 1’47 widać, jak zawodnik na czarno ubrany jest przyklejony do moich pleców.
 

TUIMarathon_2013_runners (1) - Kopia

 

Po wbiegnięciu na metę  z ramienia organizatora zaopiekowała się mną wolontariuszka, która nie odstępowała mnie ani na krok. Pilnowała, żebym się nie zgubił i żebym nie spóźnił się na dekorację. Bardzo fajny pomysł.

 

PALMA DE MALLORCA 132

 

z Lobato Nuñez

 

O 13:00 odbyła się dekoracja zwycięzców dychy, połówki i maratonu. Jako nagrodę otrzymałem statuetkę i dyplom. Później w necie doczytałem się, że powinienem otrzymać jeszcze koszulkę, spodenki, czapeczkę i bluzę z kapturem(?) , ale niestety nikt mnie o tym fakcie nie poinformował. Zobaczymy, co odpiszą mi @ orgowie.

 

 

DSC_0873 DSC_0886 DSC_0888 DSC_0912

 

Zawody wygrał Hiszpan, który 5 razy triumfował w tej imprezie a najlepszy jego wynik, na tej trasie to 2:28. Tym razem, pobiegł 2:35;15, ale pierwszą połówkę otworzył w 1:14:55. W krótkiej rozmowie stwierdził „my last km kaput”… czyli był do ugryzienia. Szkoda, że nie miałem informacji z trasy, jaką mam stratę do zwycięzcy. Myślę, że zupełnie inaczej rozegrałby się ten bieg. Capo Soler, Miquel (zwycięzca) na 30km miał czas 1:47:02, ja 1:50:42… czyli widać, jak na ostatnich kilometrach odcinało mu prąd, cóż… taki jest maraton. Raz z górki, raz pod górkę.

WYNIKI

 

Jestem bardzo zadowolony z tego startu, szczególnie że nie odczuwałem żadnych wielkich problemów związanych z temperaturą, która w drugiej części trasy zbliżyła się, a myślę, że przekroczyła 30 kresek na plusie. Nie miałem żadnego kryzysu, żadnych skurczy czy odcięcia prądu, żadnej ściany. Było dobrze i komfortowo. Taktyka się sprawdziła. Wiele osób się mnie pyta, czy mogłem ten bieg wygrać, czy nie pobiegłem za ostrożnie itp. Mogłem, ale nie wiedziałem czy jest sens szarpać się. Szczerze – po obserwacji na nawrotkach lidera widziałem, że jest mocny i ma coraz większa przewagę, więc tym razem nie ryzykowałem i dobrze.

 

PALMA DE MALLORCA 119

 

To był bardzo udany wyjazd a sama trasa maratonu jest ciekawa i doskonale nadaje się na tzw. „maraton krajoznawczy„. Organizacja bardzo dobra. Dużo punktów żywieniowych, na każdym woda w zamkniętych butelkach, brakowało tylko gąbek, ale  można było biec z flaszką w dłoni i się polewać, co na ostatnich kilometrach było wręcz konieczne. Polecam gorąco każdemu ten maraton, szczególnie w ramach urlopu i wypadu łączącego przyjemne z pożytecznym. W kolejnym poście część turystyczna. 

 

 

Wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy mi pomogli w przygotowaniu do tego startu, którzy mnie wspierali duchowo i materialnie. Podziękowania dla całej mojej Rodzinki, mojej Iwony, której dedykuje ten bieg, dokładnie 6 lat temu, 20.10.2007, podczas Kamus Maraton zaręczyliśmy się i od tej pory zwiedzamy na biegowo świat. Dzięki dla moich przyjaciół, dla Sylwka, Andrzeja, Olka i Marzenki & all.

 

Jutro będzie nasze !!!

 

prev
next