cierpliwości…

Od zamiaru do wykonania należy odczekać trzy lata. –  Napoléon Bonaparte

 

Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy… Nie  o Napoleonie nie będzie i to w żadnej postaci, ani materialnej, ani w tej do “nawadniania” ani w duchowej. Ani o zwycięstwach, ani o porażkach, chociaż z drugiej strony… Tak o zwycięstwach i o porażkach a raczej o cierpliwości. Dwa zdania na rozpoczęcie łykendu w temacie cierpliwości. 

Cierpliwość to cecha kogoś, kto spokojnie i przez długi czas potrafi znosić przykrości lub monotonię sytuacji, w której się znajduje, czyli długo, mozolnie, monotonnie…

Najpierw — powoli — jak żółw — ociężale,
Ruszyła — maszyna — po szynach — ospale,

 

Wytrzymałość a raczej jej budowa jest ściśle powiązana z cierpliwością i to ona a raczej “one” siostry dwie kształtują i budują długasów. Zarówno maratończyków jak i ajronmenów. Półajronmenów również. Dlaczego o tym ? Większa większość zawodników, osób, amatorów, szczególnie amatorów zaczynających swoją przygodę ze sportem wytrzymałościowym chce docelowo iść w długi dystans. Znam bardzo mało osób, które poprzestają na 10 km czy ew. półmaratonie. Wisienka w bieganiu składa się z dystansu 42 km i 195 m a w triathlonie z 3,8 km pływania + 180 km roweru + 42,195 km biegania… to dużo…

Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie jeden mały, perfidny szkopuł. Mianowicie brak cierpliwości i skakanie na przysłowiową główkę do głębokiej wody nie wiedząc co jest pod jej powierzchnią… Niby jak stare porzekadło mówi “No Risk – No Fun” ale w tym przypadku “Fun” raczej z tego nie wychodzi. Dziwię się, że mówi się, że to niby na zaliczenie, na posmakowanie, ale po roku czasu… ? Heloł ? !!! ? No dobra po dwóch… Hallllooooooo ???!!! Tak, tak. Niestety są takie osoby i jest ich coraz więcej. Oczywiście chwała im za to, że poszli w stronę sportu i ruszyli swoje cztery zasłużone litery z kanapy, ale…

Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,

…no właśnie. Czyżby na czas ? Mamy czas, mamy czas, czas nie goni nas… Goni, ale cierpliwości. Wytrzymałość buduje się latami i to właśnie taka cecha, którą kształtujemy stawiając mozolnie, z pokorą małe kroczki, jeden za drugim, spokojnie, bez presji, ciśnienia… No chyba, że mamy w perspektywie wizję stoczenia się po równi pochyłej w dół, zapoznania się z kontuzjami, urazami czy przeciążeniami. Jak tak to spoko. Wujek dobra rada zaleca startowanie w maratonie czy na dystansie pełnego IM po pół czy po roku czasu (pseudo) treningu wytrzymałościowego. Oj….

Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

Gładko, jak piłeczka to maszyna będzie się toczyć po kilku latach treningu. Wolałbym napisać kilkunastu, ale wielu z nas nie ma, a szkoda, tyle czasu…

Trening wytrzymałościowy to nie tylko praca nad poprawą wytrzymałości, i jak wiele osób myśli, nie tylko praca nad tym, żeby nogi nie bolały i z upragnionym czasem moglibyśmy przebiec metę z wysoko uniesionymi ramionami, bananem na ustach i okrzykiem radości…  Pozwolę sobie zacytować Dominikę Nowakowską, już maratonkę…

Nie chodzi także o sam dystans, ale o przygotowania poprzedzające start w maratonie. To one są najbardziej obciążające i grożą kontuzją. Chcę by moje ciało, układ kostny i mięśniowy były stopniowo przyzwyczajane na zwiększony kilometraż, a głowa na starcie nie bała się dystansu. – Dominika Nowakowska dla bieganie.pl

I właśnie o tym należy pomyśleć zaczynając swoją przygodę z długim dystansem. Maraton to nie 42 km biegu. Maraton dla amatora to 3, 4 czy nawet 5 godzin ciągłego klepania w asfalt, gdzie w tyłek dostaje wszystko. Począwszy od układu kostnego, stawowego, mięśniowego, nerwowego itp. itd…. o dystansie IM nie wspomnę, ale każdy chce być ajronem. Gloria i chwała… a zdrowie mamy tylko jedno. 

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków

Po kilku latach specjalistycznego treningu w skład którego wchodzi nie tylko bieganie, pływanie czy jazda na rowerze, ale ćwiczenia sprawności ogólnej, specjalnej, ćwiczenia na siłowi itp. itd. zaczyna powoli przychodzić “para”. Wszystko powoli zaczyna się składać w całą układankę i organizm powoli przyzwyczaja się do obciążeń treningowych by finalnie być w stanie pokonać cały dystans. Zawsze powtarzam swoim zawodnikom, że nie ma co się spieszyć i pośpiech jest złym doradcą. Niektórzy to rozumieją i decyzję o wydłużeniu przenoszą na następny sezon a niektórzy nie… Ci pierwsi stopniowo wzmacniając swoje organizmy, trenując cierpliwie zdolność do długotrwałej pracy  powoli, spokojnie  poprawiają swoje wyniki na krótszych dystansach. Ci drudzy… często niestety budzą się z przysłowiową ręką w nocniku. 

A tłoki ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

Ultrasami, ajronami, maratończykami nie staniemy się z dnia na dzień. Jeżeli chcemy być dodatkowo dobrymi ultrasami, ajronami, maratończykami, którzy stale się rozwijają i idą do przodu musimy uzbroić się w cierpliwość i stopniowo, znosząc mozoły i trudy treningu iść małymi kroczkami do przodu. Cierpliwość popłaca, szczególnie w wytrzymałościówce. Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

Haile Gebreselassie kiedyś powiedział, żeby biegać maraton należy być przygotowanym na przebiegnięcie nie 42 km, ale 44 km i to jest prawda. 

Trzeba mieć dużo cierpliwości, by się jej nauczyć. – Stanisław Jerzy Lec

prev
next