Pojeżdżone…

Po mocnych weekendowych treningach w górach zrobiłem jeszcze jako taki tydzień, ale czułem, że coś nie gra. W końcu pierwszej młodości nie jestem a przebieg jak u dobrego niemieckiego Passata od pierwszego właściciela, więc trzeba było lekko odstawić nogę i przemodelować trening. Zgodnie z zasadą “nic na siłę” przesiadłem się na … rower. Trochę się tego obawiałem, bo zaplanowałem, że będę trenował a nie jeździł a to różnie mogło się kończyć…

Generalnie to już w niedzielę odpaliłem MTB i przejechałem trasę, na której ścigałem się w pierwszym w życiu wyścigu na rowerze górskim. Oj przez prawie rok nie kręcenia wszystko klapło straszliwie. Raz, że noga była nie ta i na podjazdach męczyłem bułę a na zjazdach jechałem jak sierota przyklejona do klamek. Nie wyglądało to dobrze, więc trzeba było się przełamać. Trzeba było spiąć pośladki, zacisnąć zęby i pojechać swoje. Przypomnieć sobie, jak kręciła noga na jesieni ubiegłego roku.

Zrobiłem kilka fajnych treningów, sporo cisnąłem pod górki wzmacniając nogi i raz zrobiłem porządny męski drugi zakres, który wszedł pięknie. Oczywiście nie był bym sobą, gdybym nie pojechał go po górkach i gdybym czegoś nie popsuł, np… tylnego koła, z którego odpadła mi szprycha. Na zdezelowanym kole pojechałem jeszcze w niedzielę 50 km i cały tydzień, czyli 5 jednostek zamknąłem z liczbą 150 km. To było naprawdę fajne i dobre jeżdżenie. Przy okazji zrobiłem 5 nowych PB na Stravie i mocno sponiewierałem nogi.

Myślę, żeby znowu na stałe wpleść ten punkt programów do swojego treningu biegowego, szczególnie że nie szukam już prędkości a poprawa życiówek niestety mi już nie grozi. Nowa maszyna “1 x 12” już jest upatrzona, więc tym bardziej fajnie będzie i pobiegać i pojeździć.

Co ważne. Jeżeli kręcicie na rowerach, nawet na krótkich dystansach, pamiętajcie o kasku i o oświetleniu. Nie zepsuje fryzury a ocali życie. Nawet krótki przejazd do pracy po osiedlowej czy miejskiej uliczce a w sumie tym bardziej taki przejazd może być bardzo niebezpieczny. Lepiej dmuchać na zimne i być całym i zdrowym niż skończyć z rozwaloną głową.

prev
next