Urodzinowe igraszki na Mazurach 

Lipiec, podobnie jak w ubiegłym roku, stanął pod znakiem startów w terenie. Ścigałem się z mapą i kompasem w mazurskich lasach oraz na trailowych zawodach w Nadolu i Gdyni. Było zacnie. Mocno, szybko, konkretnie, co przełożyło się na sukcesy. Było git. Zapraszam na krótki i szybki przegląd. Na pierwszy ogień idzie start w mazurskich dzikich kniejach. 

Mazury Cup – tam trzeba być 

Trzecia edycja Mazury Cup przeniesie Was w sam środek dzikich ostępów leśnych wokół miejscowości Jeleniowo. Każdy z etapów będzie wyjątkowym wyzwaniem w otoczeniu błękitnych jezior i zielonych lasów. Tradycyjnie ostatni etap będziecie kończyć nad samym brzegiem jeziora z możliwością skorzystania z uroków lokalnego kąpieliska. Mazury Cup 2025 – dołączcie, aby rozpocząć lato od rywalizacji w pięknym stylu! 

fot. Jakub Kijak / Slow Event 

Właśnie tak na swoje zawody zapraszali Wojtek z Jackiem, więc trzeba było skorzystać. Trzy dniowa impreza, mazurskie lasy, ciekawe trasy i solidne bieganie, to jest to, co lubię. Zgłosiłem się wraz z Iwoną, ogarnąłem nocleg i odliczałem dni do zawodów.  

Pierwszy etap: 4,1 km, 17 pk, 90 m  

Pierwszy etap przeniesie Was w serce dziewiczego terenu, oferującego niepowtarzalną mikrorzeźbę, wymagającego ponadprzeciętnej czujności i technicznej perfekcji w trakcie całego biegu. Zróżnicowana rzeźba, charakteryzująca się subtelnymi zmianami wysokości terenu, sprawi, że każdy krok wymagać będzie skupienia. Tutaj szybkość musi idealnie zbalansować się z precyzją. To na tym etapie poczujecie, jak surowe piękno Mazur wciąga i testuje Wasze umiejętności na każdym kroku. 

Założeniem było niepodpalanie się i ogarnięcie spokojnie, czysto bez błędów. Koncentracja na mapie i jak najdokładniejsze czytanie terenu. Plan był taki, żeby – jak to mówi Alex – przed wybiegnięciem na kolejny punkt mieć plan. Proste? Plan, żeby mieć plan i nic więcej. Proste, ale w realu bardzo skomplikowane, co widać po moich przebiegach. Częściowo popełnione błędy mogę zwalić na nowy (stary) kompas, który jest piekielnie szybki, ale mało stabilny. Do tej pory biegałem właśnie ze stabilnym, a różnica jest bardzo wyczuwalna. Szybki kompas błyskawicznie się ustawia i wskazuje kierunek, ale biegnąc wskazówka rusza się i “pływa”. Stabilny ustawia się ciut dłużej, lecz podczas biegu na kierunek wskazówka stoi w miejscu.  

fot. Jakub Kijak / Slow Event 

Zerkając na przebiegi oraz na Liveloxa widać, że chciałem, był jako taki plan, ale w kilku momentach mnie poniosło i rzucało. Najczęściej w lewo. Jak przebiegi na 1 i 2 możnaby uznać za poprawne, to na 3 włączył się tryb chaos, a przebieg był banalny. Wystarczyło ustawić kierunek na ostatnie po zachodniej stronie skrzyżowanie i przeciąć trzy górki. Następnie minąć małą nieckę, wbiec na górkę i podbić punkt znajdujący się między góreczkami. Mnie rzuciło strasznie mocno na lewo i zgłupiałem. Nie potrafiłem zlokalizować miejsca, w którym jestem i dopiero po chwili, kiedy zauważyłem skrzyżowanie, ogarnąłem temat. Posiałem dobrą minutę, ale patrząc na międzyczasy, mimo błędu – osiągnąłem na tym przebiegu najwyższą prędkość.  

Przebieg na 3 punkt

Kolejny babol popełniłem na punkt numer 11. Myślę, że poczułem się za pewnie i zamiast zwolnić czy nawet stanąć, pomyśleć i wdrożyć w życie plan, ja poleciałem gdzieś. Pierwszym błędem było przebiegnięcie przez wielką nieckę, którą powinienem obiec. Potem odbiłem za mocno w lewo, aż do drogi. Wystarczyło obiec nieckę, mijając ją prawą stroną, następnie przebiec między dwiema kolejnymi nieckami, przeciąć ścieżkę i dobiec do drogi. Tam, w okolicy skrzyżowania należało przebiec przez górkę, mijając po lewej stronie ambonę i wbiec w muldę. Na tym przebiegu straciłem ponad 2 minuty. 

Przebieg na 11 punkt

Resztę zaliczyłem szybko, sprawnie i bezbłędnie. Szkoda tych dwóch przebiegów, ale cóż. Orientacja polega na tym, żeby biegać czysto i szybko.  

Pierwszy etap zakończyłem na 6. miejscu z czasem 32’41. Zwycięzca pobiegł 26’29. 

LIVELOX – PRZEBIEGI

Drugi Etap: 7,2 km, 16 pk, 120 m 

Podczas drugiego etapu staniecie twarzą w twarz z dziką i nieujarzmioną przyrodą Mazur. Czekać na Was będą tereny podmokłe oraz labirynty gęstego lasu, które staną się wymagającym przeciwnikiem, testującym Was zarówno pod względem nawigacji, jak i zdolności do szybkiego podejmowania decyzji w kluczowych momentach. Będzie to bieg, podczas którego każde potknięcie oddali Was od mety, a każdy dobrze wybrany wariant przybliży do końcowego triumfu. 

Do lasu szedłem pierwszy. Z jednej strony cieszyło mnie to, gdyż najlepiej koncentruję się biegając w ciszy i samotności, ale z drugiej martwił mnie fakt robienia za pług. W mazurskich lasach było dziko, znajdowało się dużo paproci, pokrzyw i jeżyn, które utrudniały przebieżność i widoczność. To jednak BnO i nie ma co płakać. Trzeba było zrobić swoje.

fot. Jakub Kijak / Slow Event 

Po dobrej rozgrzewce ruszyłem spokojnie i czujnie. 1 punkt lekko zabiegłem, gdyż nie doczytałem warstwic. 2 spoko, 3 i 4 też. Miałem w głowie plan i metodycznie go realizowałem. 5 przekombinowałem. Zamiast biec ścieżką i zaatakować od ambony, to ja poleciałem po granicy kultur chcąc wejść w punkt muldą. Było ok i tak biegłem, ale jak widać na rysunku, przebiegłem od punktu około 50 m i zakręciłem się jak domek ślimaka.

Przebiegi na 5 i 6 punkt

Zamiast zrobić około 570-580 m, mi wyszło 1307! Zostawiłem w lesie ponad 5 minut. Wybił mnie z rytmu ten przebieg i na kolejny położyłem kolejną minutę. Musiałem dać po hamulcach, przywrócić poziom koncentracji i spokój. Wdrożyłem ten plan i przebiegi od 6 do 13 zaliczyłem czysto. Spokojnie, wolno, ale czysto. Oczywiście jak na mnie przystało. Na maxa skopałem 14. Nic mi tam nie grało i strasznie się rozkojarzyłem. Był błąd za błędem i zamiast pobiec 1’30 najwolniej, ja przebiegłem ten odcinek w 8’40. Nadłożyłem tam około 900 m!

Przebieg na 14 punkt

Na 15 lekko skopałem drugą część przebiegu, ale to skutkowało moim poziomem irytacji i delikatnie mówiąc wkurzenia. Ech… 16 też zbombałem kierując się za bardzo w prawo po minięciu pierwszej górki.  

Drugi etap zakończyłem na 11. miejscu z czasem 67’05. Zwycięzca pobiegł 47’06. Po dwóch etapach byłem 9. 

LIVELOX – PRZEBIEGI

Trzeci Etap: 5,5 km, 18 pk, 95 m 

Trzeci etap to dynamiczne zakończenie zawodów, które sprawdzi zarówno Waszą szybkość, jak i czujność. Trasa poprowadzi przez szybki teren, gdzie chwilowy brak uwagi może kosztować cenne sekundy. Zbliżając się do brzegu Jeziora Słupek, natraficie na strome zbocze, którego mikrorzeźba będzie stanowić ostatni test umiejętności technicznych. Meta, usytuowana nad samą taflą jeziora, stanie się prawdziwym ukoronowaniem zawodów, oferując piękne widoki i satysfakcję z pokonania mazurskiego wyzwania. 

fot. Jakub Kijak / Slow Event 

Na urodzinowy, ostatni etap, ruszałem z podobnym planem jak na poprzednie. Plan mieć plan, pobiec spokojnie, czysto czytając jak najwięcej elementów. 1 pobiegłem zbyt asekuracyjnie, ale czysto. 2 też. Na 3 miałem ułożony plan, który niestety nie wypalił. Planowałem dobiec do gęstwinki, przebić się białym fragmentem lasu i obrać kierunek na ciemnozielone i płot. Jak widać rzuciło mnie na lewo i źle odczytałem jasnozielony fragment.

Przebieg na 3 i 4 punkt

Potem był chaos i paniczna próba zlokalizowania swojej pozycji. 6 minut w łeb! Kolejny punkt 2 minuty w plecy. Dlaczego? Bo nie było planu. Tam doszedł mnie Roger, który też po drodze pobłądził i zaczęło się fajne bieganie. Takie małe koleżeńskie szachy. Raz ja odchodziłem wariantowo Rogerowi, raz on mi. Uciekłem dopiero na 14, ale zabiegłem 15 i do mety lecieliśmy razem.  

Przebieg na 15 punkt

Trzeci etap zakończyłem na 9. miejscu z czasem 49’17. Zwycięzca pobiegł 34’59. Po trzech etapach utrzymałem swoje 9. miejsce, z którego niestety nie byłem zadowolony. Jest nad czym pracować i co poprawiać. Najważniejsze przemyślenia, to: plan, spokój, koncentracja i hamulec. Lepiej stanąć na kilkanaście sekund i przemyśleć dokładnie wariant niż wdrożyć plan jakoś będzie, bo to kończy się kilkoma minutami w plecy.  

LIVELOX – PRZEBIEGI

Moje życiowe motto brzmi, że jedynym kalectwem jest w życiu jest negatywne nastawienie – Jessica Long

2025-07-25T12:38:17+02:0025/07/2025|Motywacja, Starty, Trening|